Po nitce do kłębka

  •  
  •  
  •  
  •  

Na początku tego roku zainteresował mnie fenomen jednego z polkowickich przetargów na dzierżawę lokalu użytkowego, położonego w samym sercu parku, który miał się dopiero otworzyć. Taka lokalizacja, to samoistny motor napędowy klienteli. Na pewno drogo, pomyślałem. Nic bardziej mylnego. Otóż dzierżawa okazała się tania jak barszcz, około 2.000 zł. miesięcznie, za tak duży i dobrze zlokalizowany obiekt. Co jeszcze bardziej zaskakujące, przyznano dzierżawcy bonifikatę w postaci zniżki 90% na okres pierwszych 3 miesięcy. Gest był. Na ulicach mówiono, że Pizzeria Verona otwiera nową filię.

Po co?

Jak się okazało nie jest to filia owej Pizzerii, a jej kopia (delikatnie mówiąc), prowadzona przez byłych pracowników Pizzerii Verona.

W latach 1996- 2009 właściciele nowej pizzerii byli pracownikami Pizzerii Verona. Po roku 2009 Pani Urszula wraz z Panem Mariuszem prowadzili działalność pod nazwą Pizzeria Verona przy ulicy Kilińskiego 2 w Polkowicach (prawdziwa Verona), dzierżawiąc lokal wraz z wyposażeniem. Receptur nie dzierżawili gdyż z kwestii zrozumiałych, w 1996 roku sam właściciel Prawdziwej Verony przyuczał Panią Urszulę do przygotowania dań, nie biorąc pod uwagę takiej nielojalności ze strony tych państwa.

Nowi „ kreatywni przedsiębiorcy” nie informowali właściciela o swoich poczynaniach w temacie otwarcia własnej pizzerii. Do dziś nie uregulowali niektórych zobowiązań wobec właściciela (sprawą zajmuje się już kancelaria prawna) a ponadto na każdy możliwy sposób informowali oni również za pośrednictwem mediów iż Pizzeria Verona przenosi się do nowego lokalu przy ul. Dąbrowskiego, co jak widać od lutego nie jest prawdą, gdyż Pizzeria Verona była, jest i będzie zlokalizowana w rynku a jej właścicielem był, jest i będzie Pan Stefański.

Wabik i Bloch

Troszeczkę nie fair play. Sprawa została zgłoszona na Policję w lutym, tego roku, lecz do dziś nikt nie wyciągnął wobec tych Państwa konsekwencji i nie nakazano sprostowania, którego z własnej woli zamieścić nie chcieli. Okazało się iż dostęp do uzyskania informacji publicznej w urzędzie miasta i gminy Polkowice, graniczy z cudem. Nikt nie bardzo się kwapi do informowania o terminach rady miejskiej, nie można się dowiedzieć praktycznie niczego. Puszka Pandory.

Tu z tyłu ręki jakiegoś pana od przeszkadzania, jest Pan Emilian.

Temat zaciekawił mnie jeszcze bardziej, gdy dowiedziałem się iż impreza otwarcia lokalu jest imprezą zamkniętą, na której bawić się będzie śmietanka władzy Polkowic. Udałem się spacerkiem do nowego parku, wybudowanego za 5.578.762 zł . Przechodząc przez nowy park nie mogłem się nadziwić, że samo kupno i nasadzanie tych kilku drzewek kosztowało 2 mln 109 tys. zł. Chyba najdroższe wkopywanie drzewek o jakim słyszałem.

Fontanna ( to duże słowo) 372.062 zł. Plac zabaw bardzo fajny, szkoda tylko, że nie wybudowano ekranów dźwiękowych, bo hałas od ulicy jest straszny. Koszt samego placu zabaw to 434.182 zł. Park zaj…ście drogi i jak dla mnie trochę za betonowy jak na plac zabaw. Ale cóż.

Ogrodzenie, ławki oraz kosze na śmieci to koszt 195.242 zł. Ekrany akustyczne?- koszt 200.302 złI uwaga- hit! Toalety : 278. 895 zł. Na miłość Boską strach osikać deskę.

Nawierzchnię pieszą wybudowano za nie bagatela 814.275 zł. Nie deptać i nie szurać.

Wracając do tematu. Na imprezie otwarcia same szyszki tego miasta. Państwo Stańczyszynowie, Wabikowie, Szymczykowie z kwiatami i pięknie opakowanymi prezentami. Porobię zdjęcia, pomyślałem. I to był błąd. Już po chwili oddelegowano do mnie jednego z Panów, który niczym skacząca małpka zasłaniał mi aparat fotograficzny. Pan Szymczyk zdecydował się nawet podejść do mnie z włączonym tel. komórkowym, nagrywając mnie i mówiąc, że nie mam prawa robić mu zdjęć. Co jest bardziej mylne, niż to, że Ziemia jest płaska. Chciałbym również zauważyć iż nagrywanie mnie nie budziło w nim moralnego sprzeciwu. Brawo. Pan Emilian starał ukrywać się za żoną, natomiast Pan Burmistrz nawet zaproponował mi pozowanie, rozpinając przy tym marynarkę, ale niestety chłopców lubię ale się brzydzę, więc męskie sesje pozowane w żadnym nawet najmniejszym stopniu nie wchodzą w grę.

Ciekawi mnie; czy każdy prywatny przedsiębiorca otwierając swój biznes w tym mieście dostaje kwiaty i prezenty od władzy? Czy nie? Ku mojemu jeszcze większemu zdziwieniu owemu lokalowi udzielono koncesji na sprzedaż napojów alkoholowych, pomimo iż jest on zlokalizowany tuż przy placu zabaw dla dzieci.

Jeżeli mamy wydawać pieniądze z podatków na taką edukację dzieci w dziedzinie przeciwdziałania alkoholizmowi, to dziękuję bardzo, za takie inwestycje. Nie wyobrażam sobie, że za moje pieniądze moje dziecko musiałoby obcować z pijanymi klientami lokalu. To mnie wręcz przeraża. Na szczęście nie mam dzieci, bo by się pewnie nie mogły nadziwić takiemu zjawisku i takiej głupocie. Co dziwne; w zgodzie z prawem nie wolno wydać koncesji lokalowi zlokalizowanemu od placu zabaw w odległości mniejszej niż 100 metrów. Naturalnych barier oddzielających obszar sprzedaży od miejsca zabawowego i rekreacyjnego też nie ma. Więc na jakiej podstawie wydano pozwolenie? Kto był taki mądry??? Nie wiem bo do dziś nie otrzymałem wszystkich dokumentów związanych z tym faktem. Ale przecież na pewno nikt niczego nie ukrywa.

Im dalej wchodziłem w poszukiwanie niektórych dokumentów związanych z Ukochaną Władzą, tym więcej pojawiało się schodów. Nawet o sesjach rady miejskiej nie chcą mnie niestety informować. Zarejestrowałem się nawet w systemie sms-owej informacji Urzędu Miasta. Nic to nie dało. Dobrze, że człowiek zawsze jakieś wieści zasłyszy, dzięki temu bywam na sesji Rady Miejskiej i nie wszyscy są szczęśliwi z tego powodu.

Natchniony wypowiedziami pięknego Wiesława, przewodniczącego – jaśniejącego nam, niczym gwiazda Polarna Emiliana, Arkadiusza od śmieci, Stasi od dzieci ( Stanisławy Bocian- vice  burmistrzówna), Marioli- dyrektorki biura pięknego Wiesława, Marka od wąsów , Krzysia od niczego i Adama od ulotek, zapraszam Państwa do kolejnego tekstu, dedykowanego wszystkim propagandzistom politycznym naszego miasta.

Wolna Prasa Polkowic

( tekst z Wolnej Prasy Polkowic, październik  2013)

Piotr Budzeń

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *